stronaoinvitro.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Bazar z prokreacją

Dlaczego in vitro jest procedurą nie do przyjęcia zarówno dla wierzących jak i myślących niewierzących ? Dlaczego w roli surogatki nie chcą stanąć zamożne kobiety, a wykorzystują do tego te biedne ? Czy podobnie jak w przypadku niewolnictwa kiedyś akceptowanego, a teraz potępianego - jest szansa na zmianę mentalności w zakresie obrony prawa do życia, tak aby aborcja i in vitro były w końcu prawnie zakazane ? - Z mec. Nikolasem Nikasem, prezesem amerykańskiej Fundacji Obrony Bioetyki, rozmawia Piotr Falkowski - wywiad za: Nasz Dziennik 10 maja 2014).


Jak bronić zasad moralnych w kraju takim jak USA, gdzie społeczeństwo jest wielokulturowe, wielowyznaniowe i mocno zlaicyzowane?

? Ja i zespół naszej fundacji jesteśmy osobami wierzącymi, ale założyliśmy ją, by działać jako prawnicy. Nie używamy argumentów religijnych, ponieważ działamy w warunkach świeckiej kultury, świeckiego sądu i świeckiej legislacji. Dlatego odwołujemy się do rozumu. Skoro jest tylko jedna prawda, to także prawda osiągnięta przez rozum będzie identyczna z tą, którą inni osiągają dzięki wierze. A więc nie wypieramy się naszej wiary, ale argumentujemy w oparciu o rozum. Chcemy, żeby ludzie zaczęli myśleć o zagadnieniach bioetycznych głębiej, pokazujemy im takie aspekty stosowanych technologii, procedur medycznych czy uregulowań prawnych, o których nie mówi się w mediach. Nasza działalność obejmuje bardzo szerokie spektrum zagadnień: aborcja, in vitro, klonowanie, eutanazja i tzw. wspomagane samobójstwo, prawo do sprzeciwu sumienia lekarzy i personelu medycznego, zagadnienia związane ze związkami jednopłciowymi itd. Bardzo dużo uwagi przywiązujemy do edukacji. W tym roku koncentruję się na temacie matek zastępczych, tzw. surogatek.

To zagadnienie związane z problematyką zapłodnienia pozaustrojowego, gdzie bardzo trudno jest uzasadnić zastrzeżenia moralne, bo zaraz słyszymy, że chodzi przecież o pragnienie posiadania potomstwa.

? Pragnienie posiadania potomstwa jest dla każdego naturalne i słuszne. Ale to nie znaczy, że możemy używać wszelkich środków, także nieludzkich, żeby im pomóc.

Jak to wygląda w przypadku matek zastępczych?

? Mamy do czynienia z komercjalizacją związku matki i dziecka. Kobieta, jej organizm i dziecko stają się przedmiotem umowy najmu. Są to rzeczy, których nie można robić z człowiekiem. Żeby to zrozumieć, nie trzeba być osobą religijną. Nawet ateiści, także ludzie wychowani w zupełnie innych kulturach rozumieją, że człowieka nie można traktować jak rzeczy.

Procedura in vitro polega na tym, że kobieta jest poddawana stymulacji hormonalnej, po czym pobierana jest od niej komórka jajowa. Łączy się z nią materiał genetyczny mężczyzny. Embrion jest umieszczany w macicy kobiety, ta przechodzi ciążę i rodzi dziecko, które jest przekazywane rodzicom docelowym. Przy pierwszych zabiegach tego rodzaju kobieta była jednocześnie genetyczną matką dziecka i to ona je potem wychowywała razem ze swoim mężem ? genetycznym ojcem dziecka. Ale technika nie wymaga, żeby były to te same osoby. Z powodów medycznych albo dlatego, że jakaś kobieta po prostu nie chce być w ciąży, albo gdy rodzice docelowi to układ homoseksualny, dokonuje się więc rozdzielenia rodziców genetycznych, docelowych i kobiety, która nosi dziecko w ciąży. W efekcie człowiek może mieć nawet pięcioro rodziców: dawców gamet, ciężarną i dwoje rodziców docelowych. Prowadzi się też eksperymenty z zakresu inżynierii genetycznej, których celem jest umożliwienie poczęcia dziecka dziedziczącego cechy genetyczne rodziców (również jednej płci), gdy ich gamety nie nadają się do zapłodnienia. Wówczas używa się zdrowej gamety innej osoby, w której po zapłodnieniu podmieniane jest mitochondrialne DNA na DNA jednego z rodziców docelowych. W efekcie rozwija się człowiek mający troje rodziców genetycznych.

Brzmi to przerażająco, ale ktoś może powiedzieć, że to po prostu nowa technologia, z której warto korzystać, i jakoś się do niej z czasem przyzwyczaimy?

? Ludziom próbuje się narzucić tzw. imperatyw technologiczny, czyli przeświadczenie, że jeśli coś możemy zrobić, to powinniśmy. Oczywiście nie jesteśmy przeciwko postępowi technologii, biotechnologii, medycyny, farmaceutyki. Ale każda ludzka aktywność podlega ocenie moralnej. Kiedy następuje postęp w nauce i technice, musi za nim iść analiza etyczna i w konsekwencji postęp prawa. Imperatywowi technologicznemu należy przeciwstawić imperatyw moralny: jeżeli coś możemy zrobić, to nie znaczy, że wolno to zrobić. Wszystko można zrobić, gdy nie szkodzi to dobru człowieka i dobru wspólnemu. Nie postulujemy walki moralnością przeciw nauce, ale funkcjonowanie nauki z moralnością. C.S. Lewis pisał, że ?ludzkie panowanie nad technologią zawsze oznacza panowanie jednego człowieka nad drugim?. To nie technika ma taką naturę, że wymusza dominację, to człowiek decyduje o jej użyciu.

Prawo niekiedy właśnie postępuje za nowymi technologiami, ale niestety uchwalane są ustawy (albo międzynarodowe konwencje), które umacniają pozycję zwolenników nieetycznych procedur.

? W USA takim przypadkiem jest orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie aborcji z 1973 roku. Ale ludzie w ciągu już ponad 40 lat od tego wyroku bardzo się zmienili. Coraz częściej udaje się wprowadzać ograniczenia w korzystaniu z tzw. prawa do aborcji. Jest dla wszystkich jasne, że status quo nigdy nie zostanie zaakceptowane, bo ruch pro-life, do którego należy też nasza fundacja, będzie walczył o prawo do życia aż do skutku. Oddziaływanie na opinię publiczną to nasza główna broń. Myślę, że także wyrok Roe przeciwko Wade zostanie kiedyś obalony.

Są na to szanse w jakimś wyobrażalnym terminie?

? Rozmowy na ten temat rozpoczynam od przywołania sprawy Dreda Scotta z 1857 roku. To był czarny niewolnik z Południa, który podróżował ze swoim właścicielem po stanach północnych, gdzie nie było niewolnictwa. Podczas takiej podróży zwrócił się do sądu o uznanie go za wolnego człowieka na podstawie konstytucji USA. Sprawa doszła do Sądu Najwyższego. Zostało postawione pytanie: ?Czy czarny, którego przodkowie zostali importowani do tego kraju i sprzedani jako niewolnicy, może stać się członkiem społeczności politycznej formowanej i powołanej do istnienia w Konstytucji Stanów Zjednoczonych?. Zwróćmy uwagę na używany tu w odniesieniu do człowieka typowo handlowy język. Wyrok Sądu Najwyższego odpowiadał na to pytanie przecząco. Sędziowie stwierdzili, że czarni od ponad stu lat są uznawani za ?niższy rodzaj? (ang. interior order), nie należą im się prawa przysługujące białym. O Scotcie Sąd napisał, że ?został zakupiony i sprzedany i jest traktowany jak artykuł w handlu i obrocie, gdy przynosi to zysk?. To przypadek znany wszystkim amerykańskim prawnikom, za który do dziś się wstydzą. A jest to jedna z sytuacji, gdy człowiek jest traktowany jak rzecz. Myślę, że tak samo będzie z aborcją. Nie wiem niestety, kiedy. Na zniesienie niewolnictwa czekaliśmy 140 lat.

Ten przykład jest bardzo dobrym argumentem, jeśli chodzi o aborcję. Ale zwolennicy in vitro i systemu surogatek mówią, że wszyscy uczestniczący robią to dobrowolnie.

? Zawsze pada argument, że to sprawa prywatna, a umowy są zawierane za obopólną zgodą. Jeśli się jednak przyjrzeć dokładniej temu, jak się to wszystko odbywa, to okazuje się, że sprawa nie jest wcale taka prywatna. W proceder zapłodnienia pozaustrojowego i macierzyństwa zastępczego zaangażowanych jest wiele osób, wcale nie tylko lekarze i personel medyczny. Po pierwsze ? kojarzeniem par rodziców i matek zastępczych zajmują się specjalni brokerzy, po drugie ? umowy zawarte między nimi są bardzo skomplikowane, sporządzają je więc wyspecjalizowani prawnicy, biorą w tym udział pośrednicy finansowi i agenci ubezpieczeniowi. Ciąża tego rodzaju jest uważana za ciążę wysokiego ryzyka, więc podlega specjalnemu monitorowaniu. Do tego dochodzą psycholodzy i psychoterapeuci. Wreszcie, gdy dojdzie do sporu o warunki umowy, co nie jest wcale rzadkie, angażuje się jeszcze sąd, a w niektórych przypadkach media. A zatem nie można mówić o sprawie intymnej, jak w odniesieniu do naturalnej prokreacji. Mówi się o dobrowolności umowy, ale nie zwraca się uwagi, że łamane jest też prawo kobiety do informacji. W USA praktycznie wszędzie obowiązują przepisy zakazujące pośpiesznej procedury adopcyjnej. Chodzi o to, żeby matka decydowała o przekazaniu swojego dziecka do adopcji przynajmniej kilka dni po porodzie, żeby to nie dokonywało się pod wpływem chwili, emocji, zmęczenia, bólu, ale by miała pewien czas na zastanowienie. W przypadku matki zastępczej ostateczna decyzja o przekazaniu dziecka następuje jeszcze przed jego poczęciem.

Może Pan podać inne przykłady łamania prawa naturalnego w trakcie tego typu procederu?

? Umowy traktują dziecko tak jak czarnego niewolnika, jak przedmiot obrotu. Do tego stopnia, że zawierają zazwyczaj klauzulę o dokonaniu aborcji, gdy na przykład dziecko okaże się chore albo po prostu rodzice docelowi zmienią zdanie. Czasem wiąże się to z dodatkową zapłatą. Głośny był przypadek Crystal Kelley, która nie chciała zgodzić się na zabicie dziecka, które nosiła. Jego genetyczni rodzice oferowali za to nawet dodatkowe 10 tys. dolarów. Kobieta uciekła do innego stanu, tam urodziła i wychowuje to dziecko. W wyniku procedury in vitro często powstają ciąże mnogie. Wówczas też prawie zawsze dokonuje się tzw. redukcji embrionalnej, czyli zabija dzieci, tak by zostało jedno lub dwoje. Zabijane są najsłabsze.

Mamy więc do czynienia z selektywną eugeniczną aborcją. Umowy o macierzyństwie zastępczym przewidują za wszystko jakąś cenę ? dopłatę za doświadczenie surogatki (zarabia więcej, jeżeli już wcześniej urodziła zdrowe dzieci), jako rekompensatę za wszelkie powikłania, za poród przez cesarskie cięcie, za utratę jednego jajowodu, za całkowitą utratę narządów rodnych. To jest zimny biznes. Proszę popatrzeć na strony internetowe kobiet reklamujących się jako surogatki lub dawczynie komórek jajowych ? są zdjęcia, slogany marketingowe, informacje o doświadczeniu. To niczym nie różni się od stron sklepów z butami.

Czy w USA ta argumentacja jest skuteczna?

? Moim celem jest, by ludzie zaczęli myśleć racjonalnie, a nie w oparciu o stereotypy i przesądy. I tak się dzieje. Uświadomienie sobie, że wszyscy jesteśmy istotami ludzkimi, mamy tę samą ludzką naturę, owocuje zmianą podejścia także do konkretnych zagadnień z życia. Nie zależy to od światopoglądu i kultury. Arystoteles kilkaset lat przed erą chrześcijańską powiedział, że ?istota ludzka powinna postępować zgodnie ze swoją ludzką godnością i naturą?. Jest argument przekraczający granice cywilizacyjno-religijne. Występowałem z wykładami na wszystkich kontynentach, także w krajach zupełnie odległych kulturowo od Europy i USA, jak Korea.

Człowiek nie może być traktowany jak rzecz. W USA mówi się o matce zastępczej jako o ?macicy-gospodarzu? (ang. host-uterus). To odczłowieczone. To już nie jest kobieta jako osoba, ale macica do wynajęcia. Zezwolono na umowy pozwalające na używanie człowieka przez człowieka w odniesieniu do procesu przekazywania życia na takiej zasadzie jak komercyjna działalność usługowa. Proszę zwrócić uwagę, że w praktyce to kobiety zamożne wykorzystują ubogie, słabsze. Nie słyszałem, by jako surogatka pracowała jakaś zamożna kobieta, chociaż można sporo na tym zarobić. Decydują się na to raczej kobiety ubogie, które popadły w tarapaty.

Dziękuję za rozmowę.