stronaoinvitro.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Gdzie podczas in vitro giną embriony ludzkie ?

 

Przemysł in vitro zdaje sobie sprawę z faktu, że masowa śmierć zarodków związana z metodą wspomaganego rozrodu in vitro (ang. IVF, In Vitro Fertilization), zwana przez wiele środowisk ?wyrafinowaną aborcją?, dyskwalifikuje technologię IVF, nieetyczną także z innych przyczyn. Z tego względu próbuje podreperować swój image, zaprzeczając faktom.

    Znanym chwytem PR jest redukowanie problemu śmierci zarodków do etapu mrożenia/odmrażania (kriokonserwacji), który tak został ponoć udoskonalony, że według invitrowców, wbrew faktom, ma nie prowadzić już do śmierci embrionów. Natomiast narażanie na śmierć embrionów na innych etapach metody in vitro, invitrowcy z kolei usprawiedliwiają ?obumieraniem? ich również w naturze. Gdzie tkwią kłamstwa w retoryce biznesu in vitro ? Czy podczas procedury nie ma również miejsca odrzucanie embrionów na śmierć z premedytacją ?

Zamrażanie i odmrażanie - nie jedyne zagrożenie dla embrionów

Cykle mrożenia lub witryfikacji (kriokonserwacja w ciekłym azocie o temp. -195oC) i powtórnego odmrażania zarodków ludzkich nie są jedynym etapem narażającym je na śmierć podczas procedury in vitro opartej na transferze zamrożonych zarodków (FET, ang. frozen embryo transfer). Przyjrzyjmy się jednak najpierw właśnie zagadnieniu mrożenia/odmrażania, które nieodłącznie związane jest ze sztucznym wspomaganiem rozrodu.

   Dane literaturowe odnośnie przeżywalności (ang. survival rate) embrionów po cyklu mrożenia/lub witryfikacji (zeszklania) (ang. slow freezing lub vitrification) i następnie odmrażania (ang. thawing, warming) są nieprecyzyjne. Nie uwzględniają wielu zdarzeń, podczas których embriony mogą ginąć w procesie ich laboratoryjnej obróbki. Trudno uwierzyć, aby osoby uwikłane w tą procedurę przejmowały się ich losem. Brak nad tym jakiejkolwiek kontroli, do tego w ?klinikach? in vitro nie rzadko pracują weterynarze trudniący się również wspomaganiem rozrodu zwierząt.

   Załóżmy jednak, nawet jeśli zabrzmi to jak oksymoron, że invitrowcy szanują życie zarodków ludzkich i prezentowane dane odzwierciedlają faktyczny stan rzeczy. Literaturowa przeżywalność na etapie kriokonserwacji/odmrażania waha się w bardzo szerokich granicach, np. od 59 % [1] do 97 % [2]. Zależy ona od etapu rozwoju embrionu, na którym jest zamrażany albo witryfikowany, zastosowanego protokołu, w tym szybkości i liczby kroków podczas obniżania temperatury, stosowanych toksycznych dla zarodka kriokonserwantów (np. 1.5 M glicerol vs. propanediol), sposobu odmrażania. W pracy Summers-Chase?a uzyskano przeżywalność zarodków rzędu 59 %, skuteczność implantacji wyniosła tylko 28.6 %. W pracy porównującej przeżywalność embrionów podczas witryfikacji i wolnego mrożenia otrzymano wartości odpowiednio 96.9% vs. 82.8%. Właściwa morfologia z nienaruszonymi blastomerami po odmrożeniu zachowana była w przypadku 91.8% i 56.2% odpowiednio dla witryfikacji i powolnego odmrażania [3]. Wydajność uzyskania ciąży (w przeliczeniu na transfer zarodków) wyniosła jednak 40.5% vs. 21.4%, a skuteczność implantacji choć wyższa w przypadku witryfikacji, wynosiła tylko 16.6% vs. 6.8%. A więc reszta embrionów, tj. co najmniej 83.4 % vs. 93.2 % poprostu zginęła po drodze od odmrożenia do nieudanej implantacji, choć invitrowcy nazwaliby to ?obumieraniem?. Gdyby uwzględnić przeżywalność po kriokonserwacji byłoby to 15.2 % i 3.8 % w przeliczeniu na odmrożone zarodki. Co z resztą zarodków ?

   Nie ma prac, które udowodniłyby pełne bezpieczeństwo podczas cyklów kriokonserwacji istot ludzkich tworzonych w warunkach in vitro. Aby jednak nie przejść do porządku dziennego nad faktem, że mrożenie drugiego człowieka (brzmi to groteskowo tylko na pozór !) bez jego zgody jest karygodnym przestępstwem, podkreślmy kryminalny charakter tej procedury bezpośrednio ocierającej się o obrót żywym towarem.

   Szerokie zestawienie przeżywalności, skuteczności implantacji i uzyskania ciąży po implantacji odmrożonych zarodków w różnych stadiach rozwoju opublikowali autorzy z Northwestern University (Chicago, IL, USA) [4].


Przedłużona hodowla do stadium blastocysty ? ?ścieżka zdrowia? dla embrionów Zamierzone skazywanie na śmierć.

   Przedłużona hodowla do stadium blastocysty, tj. stosowana metoda pozostawiania zarodków w pożywce hodowlanej przed implantacją na okres dłuższy niż 3 doby (do 5-7 dób) w celu przekształcenia embrionu w dalsze stadium rozwojowe ? blastocystę, jest kolejnym etapem narażającym zarodki na śmierć. Morfologicznie prawidłowe blastocysty implantowane są do macicy, zbędne lub uszkodzone - zamrażane lub wyrzucane.

?Kliniki? in vitro opisując ten wariant ?hodowli? nie kryją ?zalet? techniki umożliwiającej diagnostykę przedimplantacyjną. Selekcja eugeniczna ma niedopuścić do implantacji ?gorszych? ? według kryteriów eugenicznych ? zarodków, które mają ?obumrzeć? (poprostu zginąć !) przed wszczepieniem do macicy.

   Oto fragment opisu z jednej stron ?klinik? in vitro: ?W dotychczasowej praktyce in vitro najczęściej zarodki hodowane są do dnia trzeciego ich rozwoju gdy znajdują się one w stadium 6-8 blastomerów (komórek). Morfologicznie najlepsze z nich wybierane są do transferu i podawane do macicy pacjentki, a pozostałe są w tym samym dniu zamrażane. Laboratoryjna hodowla zarodków do stadium blastocysty niesie ze sobą wiele korzyści, a mianowicie: wyższy współczynnik implantacji (przyp. zarodek, który nie został zagnieżdżony w macicy ginie) , zmniejszenie liczby transplantowanych zarodków, a co za tym idzie zmniejszenie ryzyka ciąż mnogich, sposobność lepszej selekcji zarodków do transferu (przyp. to eugenika), lepszą synchronizację pomiędzy zarodkiem a endometrium w momencie transferu, oraz dłuższy czas hodowli pozwalający przeprowadzić genetyczną diagnostykę przedimplantacyjną (PGD), gdy są ku temu wskazania (przyp. kolejna metoda eugeniczna). (...) Również mrożenie blastocyst nie stanowi problemu dla większości programów, jakkolwiek wyniki niektórych klinik nie są zadawalające. Dostępne obecnie na rynku media (podłoża) do przedłużonej hodowli zarodków pozwalają klinikom in vitro wdrożyć hodowlę blastocyst do swoich programów i oferować transfer blastocyst znaczącej liczbie swoich pacjentów. (za: Practice Committee of SART and ASRM Blastocyst culture and transfer in clinical-assisted reproduction. Fertil Steril, 2006; 86: S89-92. Opracował: Wojtek Polanski, B.Sc.)".

   Oczywiście diagnostyka przedimplantacyjna, z której wynika zamierzone porzucenie na śmierć wadliwych embrionów, to odrębna kwestia, której w tym momencie szerzej nie poruszamy.

   Socjotechnika stosowana przez ?kliniki? in vitro, wykorzystując szeroką niewiedzę, krępujące zagadnienie śmierci zarodków ogranicza głównie do etapu krwiokonserwacji sugerując, że podczas nowoczesnych metod kriopreserwacji ?nie giną embriony?, mimo że nie ma metod zapewniających pełną przeżywalność na etapie kriokonserwacji (kriopreserwacji).

   Podczas poruszenia niewygodnej kwestii selekcji eugenicznej w różnych wariantach hodowli zarodków (jak w hodowli do stadium blastocysty), ?kliniki? in vitro uciekają do argumentacji, według której podobna selekcja ?ma miejsce w naturze?. Oczywiście, embriony gina również w naturze, tak samo jako giną ludzie. Natomiast tworzone w procedurze in vitro/ICSI embriony w ogóle nie powstałyby w naturze, bo nie doszłoby do zapłodnienia. Tutaj są tworzone siłą (np. procedura ICSI !), a słabsze z nich pozostawiane z premedytacją na śmierć.

   Aby uświadomić sobie absurdalność argumentacji invitrowców, wyobraźmy sobie sytuację, w której w hodowli ludzi, np. prowadzonej na potrzeby jakiegoś systemu totalitarnego hoduje się wiele dzieci, a te z wadami zostawia w celu...?obumarcia? (jak oni to określają), czyli zamierzonej selekcji, jak w in vitro. I twierdzi się przy tym, że w naturze również słabsze dzieci ?obumierają?. Słabsze dzieci również umierają w szpitalach. Czy to usprawiedliwienie do zostawienia ich samych sobie na śmierć ? Również ludzie na świecie umierają z głodu, ale to nie powód by z premedytacją ich głodzić, raczej problem do rozwiązania.

   Czy ?selekcją naturalną? invitrowcy usprawiedliwią na przykład zabijanie słabych noworodków w starożytności, aborcję dzieci z zespołem Downa czy inne formy współczesnej eugeniki ? Pewnie tak, jeśli idą po linii argumentacji pewnej gazety, która optując za in vitro i mrożeniem embrionów, opiewa ?wolność? człowieka, nie widząc w tym sprzeczności, z pogardą dla inteligencji swoich czytelników.


Embriony giną także podczas implantacji

   Niską skuteczność implantacji (rzędu ok. 25 %), wpływającą na niską skuteczność in vitro próbuje się poprawiać poprzez implantację wielu zarodków, albo wszczepienie wyselekcjonowanych blastocyst, które przeżyły etap odsiewu, tj. przedłużonej hodowli do stadium blastocysty. Ciąże mnogie po implantacji wielu embrionów wiążą się jednak ze zwiększonym ryzykiem poronień i ryzykiem okołoporodowym, niską masą urodzeniową noworodków, pogarszają ich przeżycie i dalszy rozwój.

   Warto krytycznie spojrzeć na ?entuzjazm? niektórych ?klinik? in vitro, które w celach marketingowo-socjotechnicznych szczycą się wyższą przeżywalnością przetrzymywanych w ciekłym azocie embrionów po witryfikacji za pomocą techniki Cryotop niż w przypadku klasycznego powolnego mrożenia. W jednej z prac oceniono przeżywalność na poziomie 96.3 % z użyciem Cryotop w porównaniu z 65.9 % dla powolnego mrożenia [2]. W tej samej pracy oceniono skuteczność implantacji zarodków oraz utrzymanej ciąży, uzyskując wyniki 24.3 % vs. 7.1 %, oraz 35.6% vs. 15.6 %, odpowiednio dla witryfikacji i powolnego mrożenia. Prosty rachunek wskazuje, że mimo ?zaawansowanej? techniki witryfikacji Cryotop aż 75.7% zarodków zginęło wskutek nieudanych implantacji zakończonych śmiercią zarodków, a 64.4% zarodków po udanej implantacji zginęło wskutek poronienia. W przypadku powolnego mrożenia odsetek śmierci embrionów był jeszcze wyższy, odpowiednio 92.9 % nieudanych implantacji i 84.4 % poronień po udanej implantacji. Nieetyczność samego mrożenia jak i hodowli laboratoryjnej osób ludzkich poruszona została wcześniej. Dojrzewanie embrionów na sztucznym podłożu wiąże się ponadto z wieloma, często nierozpoznanymi dokładnie zaburzeniami genomu [5,6]. Manipulacje in vitro w sposób nieprzewidywalny ingerują w gatunek ludzki i bez względu na ich aktualny status prawny, należy je zaliczyć do działań przestępczych.


Jeszcze o ryzyku związanym z witryfikacją zarodków

   Niepomyślne wyniki, które wskazują, że witryfikacja obniża przeżywalność implantowanych embrionów oraz odsetek donoszonych ciąż, otrzymano w eksperymencie z udziałem królików [7]. Odsetek ciąż po transferze witryfikowanych embrionów wynosił 92% wobec 86 % dla ?świeżych? zarodków, ale przeżywalność przedurodzeniowa była niższa w przypadku wszczepienia embrionów witryfikowanych niż w przypadku ?świeżych? (34 % vs 54 %). W porównaniu z transferem ?świeżych? zarodków, transfer witryfikowanych embrionów obniżał ponadto przeżywalność płodu od czasu implantacji do 28 dnia ciąży z 82 % do 57%. Ponadto zaobserwowano niższą masę łożyska o 15 % w przypadku płodów po implantacji odmrażanych zarodków.

   Badania prowadzono na zwierzętach poddają w wątpliwość PR-owski argument invitrowców, którzy problem śmierci embrionów chcieliby ?załatwić? lepszymi wynikami przeżywalności zarodków w procesie witryfikacji niż klasycznego mrożenia. Tymczasem, nawet jeśli pozornie mniej embrionów zginie podczas witryfikacji/odmrażania niż w procesie powolnego mrożenia/odmrażania, to więcej płodów otrzymanych w wyniku implantacji witryfikowanych embrionów może zginąć w życiu płodowym. Nie ma powodów, dla których embriony ludzkie miałyby być mniej wrażliwe na drastyczne warunki in vitro, unikając analogicznych konsekwencji. ?Oferowanie? tego wariantu metody in vitro może narazić kobiety na stres związany ze zwiększonym ryzykiem poronień po implantacji. Zwiększenie częstości poronień po zapłodnieniu in vitro jest znanym faktem.


A gdyby w in vitro nie ginęły zarodki ludzkie ?

   Nie ma danych na temat przeżywalności zarodków z badań prowadzonych na zwierzętach oraz z eksperymentów in vitro na ludziach, które dowodziłyby, że 100% embrionów przeżywa cykle zamrażania/odmrażania. Część embrionów ginie. Banalizowanie lub ukrywanie faktu, że embriony mogą ginąć nie tylko podczas mrożenia/odmrażania, ale podczas wielu innych etapów procedury in vitro, w tym przedłużonej hodowli do stadium blastocysty, gdzie celowo wystawia się je na śmierć lub wielu "obróbek" laboratoryjnych, jest kłamstwem.

   Invitrowców nie wzrusza śmierć embrionów ludzkich, tak jak nie wzrusza zbrodnia aborcji. W tym środowisku powszechnie panuje przyzwolenie na zabijanie dzieci poczętych, zwłaszcza chorych, jako konsekwentne przedłużenie myślenia eugenicznego leżącego u podstaw technik in vitro. Znamienne było żądanie legalności diagnostyki przedimplantacyjnej wyrażone w liście invitrowców (raptem około 30-tu) do premiera w grudniu 2008 roku, motywowane tym, aby nie narażać kobiet na "drastyczny zabieg przerywania ciąży" (miałyby one być zabite, jak nie trudno wnioskować). Treść listu w pełni obnażyła przedmiotowe i instrumentalne traktowanie zarówno zarodków ludzkich, które skazywane mają być na śmierć w przypadku stwierdzenia ich wad, jak i dzieci z wadami, które już się poczęły, skazanych na eugeniczną aborcję.

   Oderwanie prokreacji od małżeństwa i sprowadzenie jej do hodowli weterynaryjnej to kwestia, która moralnie dyskwalifikuje metody sztucznego zapłodnienia, w tym także metody sztucznej inseminacji. Stanowi o negatywnej ocenie etycznej technik in vitro obok niegodziwości przedmiotowego traktowania zarodków ludzkich, ich przetwarzania i niszczenia.


Skazywanie chorych zarodków na śmierć  z premedytacją

Zupełnie odrębną sprawą jest diagnostyka preimplantacyjna (ang. preimplantation genetic diagnostics, PGD). Metoda ta z założenia prowadzi do skazania na śmierć zarodków chorych. Polega na selekcji, za pomocą testów genetycznych, embrionów z potencjalnymi wadami i aberracjami chromosomalnymi. Te zarodki, uznane za gorsze nie są implantowane, ale odrzucane na śmierć. Założeniem PGD jest aborcja, tyle że na najwcześniejszym etapie życia zarodków. Ile embrionów chorych ma zginąć w wyniku PGD ? Tu odpowiedź jest prosta - z założenia 100 %.Kliniki in vitro chwalą się to metodą eugeniczną, jakby zapomniały o wstydliwym fakcie, że eugenika ma hitlerowskie korzenie.

Zespół Redakcji - stronaoinvitro.pl

post scriptum

 ***

 

Metody sztucznego wspomagania rozrodu są niegodziwe moralnie poprzez karykaturalne oddzielenie prokreacji od małżeństwa i przedmiotowe traktowanie człowieka.

 

 Leczenie niepłodności dotyczy przedmiotu (tj. narządu - np. przez zabiegi mikrochirurgicznego udrażniania jajowodów). Sztuczne wspomaganie rozrodu in vitro to stwarzanie nowego bytu ludzkiego ? a więc podmiotu. Różnica między leczeniem, a stwarzaniem nowego człowieka jest zasadnicza, o czym około 20 lat temu w TVP przypominał ś.p. prof. Włodzimierz Fijałkowski podczas debaty z prof. Marianem Szamatowiczem trudniącym się in vitro. Jeśli invitrowcy nie przyjmują tej różnicy, zrównują podmiot z przedmiotem, traktując człowieka przedmiotowo, co opisują także opinie Biura Analiz Sejmowych sejmu kadencji zdominowanej przez Platformę Obywatelską. Reklama in vitro w sposób niski odwołuje się nie do rozumu, a do emocji świadomie pomijając zasadniczą różnicę między podmiotem i przedmiotem, zrównując leczenie z niegodziwymi eksperymentami na człowieku.

 

   Stosowanie metod in vitro to lekceważenie Prawa Bożego i uderzenie w świętość małżeństwa. Celowo podkreślamy aspekt metafizyczny, wobec jednostronnych dyskusji redukujących wymiar człowieka do biologii, a naukę do technicznego "przyrodnictwa" okrojonego z nauk filozoficznych. Należy pamiętać, że śmierć embrionów ludzkich na różnych etapach metody in vitro, choć ją moralnie dyskwalifikuje, nie jest jedynym argumentem przeciw tej metodzie.


[1] Summers-Chase D i wsp. Cryopreservation of blastocysts using a modification of a simplified freezing protocol with a one step removal of cryoprotectant successfully used previously to freeze 2 pronuclear or multi-cell embryos. Clin Exp Obstet Gynecol. 2010;37:99.

 

[2] Lin TK i wsp. Cryotop vitrification as compared to conventional slow freezing for human embryos at the cleavage stage: survival and outcomes.Taiwan J Obstet Gynecol. 2010; 49:272-8.

 

[3] Valojerdi R i wsp. Vitrification versus slow freezing gives excellent survival, post warming embryo morphology and pregnancy outcomes for human cleaved embryos. J Assist Reprod Genet. 2009; 26:347-54.

 

[4] Pavone ME i wsp. Comparing thaw survival, implantation and live birth rates from cryopreserved zygotes, embryos and blastocysts. J Hum Reprod Sci. 2011; 4: 23?28.

 

[5] Manipalviratn S, DeCherney A, Segars J. Imprinting disorders and assisted reproductive technology. Fertil Steril. 2009;91:305-15. Review.

 

[6] 44 Fauque P, i wsp. Assisted reproductive technology affects development kinetics, H19 imprinting control region methylation and H19 gene expression in individual mouse embryos. BMC Dev Biol. 2007; 18:116.

 

[7] Mocé ML I wsp. In vivo development of vitrified rabbit embryos: effects on prenatal survival and placental development. Theriogenology. 2010;73:704-10.