stronaoinvitro.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Dziecięcym szpitalom onkologicznym zabraknie pieniędzy. Powód? Narodowy Fundusz Zdrowia nie zwiększył poziomu finansowania w stosunku do roku ubiegłego

Onkologia dziecięca w finansowym dołku

 

fot. R. Sobkowicz


Szpitale prowadzące dziecięce oddziały onkologiczne zabiegały o wyższe środki na 2010 rok, ale NFZ był głuchy na ich apele. Kontrakty podpisywane przez te placówki z Narodowym Funduszem Zdrowia zwykle opiewają na kwoty porównywalne z ubiegłorocznymi. Ale utrzymanie poziomu finansowania to za mało. Nawet te szpitale, które wynegocjowały wyższe kontrakty, szacują, że jeśli utrzymają tylko tempo pracy z ubiegłego roku, pieniędzy i tak zabraknie.

W stosunkowo dobrej sytuacji znalazł się Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie, który w zakresie onkologii dziecięcej podpisał z małopolskim NFZ kontrakt wyższy niż w ubiegłym roku. - Jeśli jednak liczba hospitalizacji będzie podobna jak w roku 2009, to nowy kontrakt nie zaspokoi naszych wszystkich potrzeb - ocenia Magdalena Oberc, rzecznik prasowy krakowskiego szpitala. W ubiegłym roku szpital wykonał w zakresie onkologii dziecięcej ok. 4,5 tys. hospitalizacji, do tego świadczył usługi w ambulatorium. Jeśli w tym roku szpital pracowałby w podobnym zakresie, kontrakt może okazać się za mały o 10 procent.
Jak informuje Jolanta Pulchna, rzecznik małopolskiego NFZ, kontrakt dla Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w zakresie onkologii i hematologii dziecięcej na rok 2010 to kwota ponad 15,6 mln zł (w ubiegłym roku było to ok. 13,9 mln zł). Ponadto placówka podpisała też umowy na świadczenia usług przez poradnie: hematologiczną i chirurgii onkologicznej, w łącznej kwocie prawie 300 tys. zł (wobec ok. 280 tys. zł w roku ubiegłym). Nieco wyższy kontrakt podpisał także Szpital Wojewódzki w Tarnowie, gdzie na onkologię i hematologię dziecięcą przeznaczono jednak zaledwie ok. 17 tys. złotych.
Powściągliwie na temat tegorocznego kontraktu wypowiadają się przedstawiciele warszawskiego Instytutu "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka". - Mamy kontrakt do lutego bieżącego roku na poziomie z roku ubiegłego. Wciąż trwają negocjacje i nie chcielibyśmy przedwcześnie komentować tej sprawy - podkreśla Paweł Trzciński, rzecznik CZD. Według danych mazowieckiego NFZ, Centrum Zdrowia Dziecka faktycznie nie uzgodniło jeszcze warunków finansowych na cały 2010 rok. W ubiegłym roku kontrakt tej jednostki (na onkologię i hematologię) wynosił ok. 2,7 mln zł, a tegoroczna propozycja NFZ to nieco ponad 2,3 mln złotych. Niższy kontrakt zawarł Instytut Matki i Dziecka. Opiewa on na niespełna 2 mln zł - wobec ponad 2,3 mln zł za rok ubiegły. Więcej pieniędzy otrzyma za to stołeczny Dziecięcy Szpital Kliniczny - jego umowa ma wartość ok. 5,2 mln zł - wobec 4,9 mln zł w roku ubiegłym. Jednak jeśli kontrakty pozostałyby na obecnej wysokości, to łącznie na hospitalizację dzieci w zakresie onkologii i hematologii mazowiecki NFZ przeznaczyłby pół miliona złotych mniej niż w roku ubiegłym.
Podwyżki wartości kontraktów nie będzie też na Dolnym Śląsku. Jak ustaliliśmy, tamtejszy NFZ przeznaczy na leczenie onkologiczne dzieci tyle samo pieniędzy co w roku ubiegłym (łącznie ok. 24,7 mln zł). Podobnie będzie w województwie podlaskim. Jak informuje nas Adam Dębski, rzecznik białostockiego NFZ, w Podlaskiem świadczenia z zakresu onkologii dziecięcej realizowane są przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku. Prognozowana wartość umów za rok 2009 w zakresie onkologia i hematologia dziecięca - hospitalizacja to ok. 3,5 mln złotych. - W roku 2010 będzie to taka sama kwota - podkreśla Dębski. Podlaski NFZ zapłaci też za ambulatoryjną opiekę specjalistyczną. Aktualna wartość umowy za rok 2009 to ok. 190 tys. zł, a wartość pierwotna umów na pierwsze półrocze br. to ok. 100 tys. złotych. Placówka otrzyma również refundację za przeprowadzone hospitalizacje w zakresie chemioterapii. To ponad 2,4 mln zł za rok ubiegły i nieco ponad 2 mln zł w tym roku. NFZ zrefunduje dodatkowo chemioterapię niestandardową w kwocie ok. 140 tys. złotych.
W województwie lubelskim leczeniem onkologicznym dzieci zajmuje się Dziecięcy Szpital Kliniczny w Lublinie. Jak poinformował nas lubelski NFZ, kontrakt na 2010 rok w zakresie onkologia i hematologia dziecięca - hospitalizacja dla tej placówki opiewa na łączną kwotę ok. 6 mln złotych. Ubiegłoroczny kontrakt w tym zakresie wyniósł ok. 5,2 mln złotych.
W Wielkopolsce na tegoroczne leczenie onkologiczne małych pacjentów przekazanych zostanie 3 mln zł mniej niż rok temu. - Wartość umów na leczenie onkologiczne dzieci w ramach lecznictwa szpitalnego w 2009 roku wynosiła ponad 9 mln złotych. Potrzeby finansowania tego rodzaju usług medycznych okazały się w ubiegłym roku mniejsze. Dlatego wysokość kontraktu na 2010 rok odnosi się do realizacji z roku 2009 i wynosi ponad 6 mln zł - poinformowała nas Marta Banaszak-Osiewicz, rzecznik wielkopolskiego NFZ. Jak zaznaczyła, jeśli potrzeby okażą się większe, NFZ zabezpieczy ich poziom finansowania. - Onkologia, zwłaszcza dziecięca, jest jednym z priorytetowych zakresów świadczeń finansowanych przez Wielkopolski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia - dodała.
W Zachodniopomorskiem funkcjonuje jeden oddział Onkologii i Hematologii Dziecięcej oraz dwie poradnie. - Łącznie środki finansowe w obu rodzajach na rok 2010 wzrosły w porównaniu do roku 2009 o 9 procent i wynoszą prawie 3,5 mln złotych - poinformowała nas Małgorzata Koszur, rzecznik prasowy Zachodniopomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.
Jak podkreśla prof. dr hab. Alicja Chybicka, przewodnicząca Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, dyrektor Kliniki Transplantacji Szpiku Kostnego, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu, w onkologii dziecięcej dokonano stosunkowo dużo poprawek w katalogu świadczeń i najbliższy rok nie rysuje się źle. - Większość onkologii obecnie się bilansuje. Jednak zupełnie inną rzeczą jest kontrakt, jaki podpisał dany szpital. Tu w całej Polsce będą duże różnice. Szpital, gdzie jest klinika, którą mam zaszczyt kierować, ma kontrakt o 5 procent mniejszy niż w roku 2009 - mówi. Dzisiaj brakująca kwota prof. Chybickiej nie martwi, jednak problem powróci pod koniec roku. - Obecnie leczymy dzieci pełną parą i dostajemy wszystko to, co trzeba. Nie wyobrażam sobie, by na procedury ratujące życie te 5 procent środków, których teoretycznie jest za mało, nie znalazło się na koniec roku - dodaje. W ocenie prof. Chybickiej, na tego typu leczenie nie może brakować środków i powinny być one od razu kontraktowane na odpowiednim poziomie. Rzeczywistość zazwyczaj bywa jednak inna, szczególnie kiedy dziecięce kliniki onkologiczne są np. częścią molochów akademickich.
- Nie dzieliłbym onkologii na dziecięcą i dorosłych. Jedni i drudzy wymagają odpowiedniego leczenia zgodnie z postępem wiedzy medycznej. Są takie terapie, które są wysoko kosztowne zarówno u dzieci, jak i dorosłych - ocenia dr n. med. Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, kierownik kliniki nowotworów układu chłonnego warszawskiego Centrum Onkologii. Jak zauważa, pojawiające się raz po raz burzliwe reakcje mediów na skutek sygnałów zrozpaczonych pacjentów to tylko szczyt góry lodowej w postaci nierozwiązanego problemu finansowania służby zdrowia. I wyjaśnia, że obecne nakłady na służbę zdrowia, a już na pewno na onkologię, są za niskie w stosunku do potrzeb. - Ktoś musi mieć odwagę polityczną do tego, by nie mówić wciąż, że służba zdrowia jest bezpłatna i tylko od czasu do czasu gasić pożary, bo to nie rozwiązuje globalnie problemu - dodaje. Zdaniem dr. Medera, mając świadomość, iż pieniędzy brakuje, trzeba poszukać innych rozwiązań - to np. równoległy rynek ubezpieczeń, dopłaty do niektórych usług czy zwiększenie składek zdrowotnych. W jego ocenie, problem finansowania leczenia onkologicznego na pewno istnieje, ale na szczęście w Polsce pośród 140 tys. nowych zachorowań na nowotwory tylko 1 proc. stanowią dzieci. - "Na szczęście", bo dzieci to szczególna grupa i problem ten nie dotyka ich w tak wielkiej liczbie jak ludzi dorosłych - zaznacza.
Zdaniem posła Bolesława Piechy (PiS), przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia, kształtując politykę zdrowotną, rząd powinien wyznaczyć wyraźne priorytety. Jak zauważa, potrzeb jest wiele, bo mamy ok. 3,5 tys. różnych świadczeń zdrowotnych, jednak priorytetowo muszą być traktowane procedury kardiologiczne ratujące życie pacjentów, procedury związane z leczeniem urazów, jak i właśnie leczeniem nowotworów. - Te dziedziny powinny być jak najlepiej obsłużone - ocenił Piecha. Zdaniem posła, w działaniach rządu Donalda Tuska, a minister zdrowia Ewy Kopacz w szczególności, żadnych priorytetów nie widać. - Wszędzie jest dobrze, a jeżeli już jest coś nie tak, to okazuje się, że ktoś nie potrafi czytać albo nie umie gospodarować pieniędzmi. Takie słyszymy tłumaczenia - dodaje. W przekonaniu Bolesława Piechy, ważne jest, aby wybrać dziedziny, które są najistotniejsze z punktu widzenia zapisów prawa, w tym Konstytucji, i odpowiednio je finansować, a dla dziedzin niewyróżnionych starać się utrzymywać finansowanie przynajmniej na dotychczasowym poziomie.
- Mamy przecież w Konstytucji zapis, który dotyczy trzech grup, i dla nich zawsze powinno być zielone światło. Jako te, które mają mieć większy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej niż przeciętny obywatel, są wyróżnione dzieci. To także kobiety w ciąży i osoby w podeszłym wieku. Dlatego uważam, że trzeba realizować te priorytety, a nie działać chaotycznie i zapowiadać krainę ogólnej szczęśliwości. W przeciwnym razie będzie dochodzić do tak skandalicznych sytuacji, jak głośna ostatnio sprawa chemioterapii niestandardowej - dodaje przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia.
Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100116&typ=po&id=po01.txt