stronaoinvitro.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Metoda in vitro jest niegodziwa moralnie m.in. ze względu na to, że przedmiotowo traktuje człowieka. Okazuje się, że podstawy tego twierdzenia nie są dla wielu jasne. Na czym polega "przedmiotowe traktowanie człowieka" w in vitro ? Problem błyskotliwie opisuje Dominikanin - Ojciec Janusz Pyda.

 

 (...) 1) Dlaczego metoda in vitro narusza ludzką godność? 2) Czy mamy tu do czynienia jedynie z prawem wyznaniowym i religijnym, które wynika wyłącznie z nauczania Kościoła, czy też chodzi w tej sprawie o swoistego rodzaju prawo naturalne czyli obowiązujące powszechnie? 3) Czy (a jeśli tak to w jakim sensie) aborcja czyli zabijanie jest podobne do tworzenia życia - co dzieje się przecież w przypadku metody in vitro?

  (...) Znacie ludzi, którzy są tzw. zagadywaczami? Potrzebują słuchaczy, nie tyle zatem rozmówców, którzy wejdą z nimi w interakcję, ale właśnie słuchaczy. Przed takimi osobami zwykle zwiewamy, bo wiemy, że ich wielka potrzeba wygadania się tak w istocie nie wymaga obecności konkretnej osoby, ale kogoś w ogóle. Inni ludzie służą takim osobom jedynie jako coś, co daje możliwość wylania potoku słów ? właśnie ?coś? a nie ?ktoś?. Z ?kimś? się rozmawia, ?coś? potrzebne jest tylko po to, aby potokowi słów nadać kierunek. Uprzedmiatawianie człowieka dokonywać się może na różnych płaszczyznach ? od tych najpoważniejszych do tych najbardziej zabawnych. Odebranie człowiekowi godności polega właśnie na jego uprzedmiotowieniu, uczynieniu zeń narzędzia do zaspokajania naszych pragnień ? nawet jeśli są one najlepsze i najwspanialsze.

   Jak to się ma do in vitro? Otóż, niestety dosyć prosto. Nie da się ukryć, że rodzice, którzy decydują się na taką właśnie procedurę, chcą mieć dziecko, aby zaspokoić swoją ? tu zgoda ? jak najbardziej świętą, piękną i wspaniałą potrzebę rodzicielstwa. Ale niestety, żadne ludzkie życie ? realne czy potencjalne ? nie może być wykorzystywane do tego, czy powoływane do istnienie tylko dlatego, aby zaspokoić naszą najlepszą nawet ludzką potrzebę czy pragnienie. Nie można powoływać do istnienia żadnego życia ludzkiego po to, aby zaspokoić potrzebę wpisaną w inne ludzkie istnienie. W przeciwnym razie traktujemy to właśnie ludzkie istnienie, które powołujemy do życia instrumentalnie, przedmiotowo. Posługujemy się nim dla naszego własnego dobra. I tu jest właśnie punkt wspólny łączący metodę in vitro i aborcję. Obje procedury ? choć jedna jest morderstwem niewinnego ludzkiego życia a druga powołaniem go do istnienia ? należą do tej samej cywilizacji śmierci, ponieważ obie one opierają się na tym, że traktujemy życie ludzkie instrumentalnie ? tworzymy je, albo zabijamy zależnie od naszych potrzeb. Akt wykonawczy jest inny, ale zasada działania taka sama ? postępujemy z życiem ludzkim, z innym istnieniem ludzkim mając na celu takie a nie inne nasze własne cele, pragnienia i zamierzenia. Alby zrealizować to, czego chcemy, czasami musimy kogoś uśmiercić, a czasami kogoś do życia powołać (a czasami obie te rzeczy jednocześnie, jak dzieje się w przypadku metody in vitro). Ale zawsze chodzi o nas ? my jesteśmy celem, a to inne ludzkie życie jedynie środkiem do tego celu.

(...) Dlaczego pobyt zarodka na szkle narusza jego godność? Ponieważ znalazł się on tam, aby zaspokoić potrzeby innych ludzi. Jest on na tym szkiełku dokładnie w tym samym celu, w jakim na taśmie produkcyjnej w fabryce samochodowej są szkielety samochodów ? aby zaspokoić potrzeby ludzi, klientów, nabywców. Różnica polega jedynie na tym jakie potrzeby się zaspokaja ? czy są to potrzeby bycia rodzicem, czy potrzeby komunikacji przestrzennej. Dlaczego umieszczenie dziecka w inkubatorze nie niszczy jego godności? Ano właśnie dlatego, że ratujemy życie tego dziecka dla niego samego. Nawet gdyby nie było rodziców, którzy chcieliby dziecko z inkubatora odebrać i tak ratowalibyśmy jego życie. Gdyby nie było ludzi, którzy chcą ?odebrać? dziecko na końcu procedury zapłodnienia in vitro ? nie było by sensu wdrażać procedury.
Z tych właśnie powodów, nawet, gdyby nie istniał problem zarodków nadliczbowych procedura in vitro byłaby nie w porządku. Ale niestety ten problem istnieje, nie jest jedynie wirtualny i jasno trzeba powiedzieć, że aby zaspokoić na drodze procedury in vitro swoją potrzebę rodzicielstwa często trzeba kilka istnień ludzkich zgładzić. Zabijamy kilku, aby mógł żyć jeden, a ten jeden powołany został do życia, abyśmy mogli być rodzicami. Innymi słowy zabiliśmy kilka istnień ludzkich po to, aby ukoić nasz ból bezdzietności i zaspokoić naszą potrzebę rodzicielstwa. Wiem, że są to mocne słowa, ale ja jednak jestem przekonany, że nawet najlepszych potrzeb nie można zaspokajać posługując się życiem ludzkim ? obojętnie, tworząc je czy zabijając. Wkurza mnie to, że Kościół wychodzi na ?wielkiego niewrażliwca?, kiedy atakuje proceduję in vitro. A przecież to, co Kościół w ten sposób robi to nic innego jak mówienie w imieniu tych, którzy sami jeszcze mówić nie mogą, bo nie dano im czasu, aby się rozwinęli. Wydaje mi się, że właśnie to należy w pewnym sensie do misji Kościoła ? mówić w imieniu tych, których nikt do głosu nie chce dopuścić. Rodzice cierpiący z powodu bezdzietności mają prawo i powinni być wysłuchani ? ale oni mogą mówić. Miliony w skali świata zamrożonych i schowanych w lodówkach istnień ludzkich mówić nie może. Jak tylko nie będą przydatne wyleje się je do kanalizacji, albo utylizuje tak jak inne ?odpady? medyczne. Nie są już potrzebne, aby zaspokoić czyjąkolwiek piękną i cudowną potrzebę rodzicielstwa, więc spokojnie możemy otworzyć kosz. Cóż, każdy kto jest na tyle duży, aby sam zawalczył o swoje piękne i ważne potrzeby, ma prawo je realizować ? zwłaszcza kosztem tych, którzy nie mogą jeszcze się o nic upomnieć. Tym, którzy mają na tyle dużo lat, aby słusznie poruszyć nasze uczucia swoim cierpieniem bezdzietności pozwalamy zaradzić ich cierpieniu korzystając dowolnie z prawa do ?ożywiania i zabijania?. To może wszystkim na tyle dużym, aby upomnieć się o swoje prawo do życia a jednocześnie na tyle chorym, że życie ich jest zagrożone, pozwolimy zaradzić ich strasznemu cierpieniu za pomocą wycieczki na jakiś oddział pacjentów pogrążonych w śpiączce, którzy mówić nie mogą i w ogóle nie wiadomo, co tam w środku jest. Pochylmy się nad wielkim cierpieniem ludzi, którzy w stanie zagrożenia życia czekają na przeszczepy różnych narządów i pozwólmy im pobrać sobie, co potrzebują z ?mniej wygadanych? pacjentów. Jeśli rodziny tychże mniej wygadanych będą protestować, to powiemy, że są niewrażliwi na ludzką biedę i choroby. Kościół ma to przeznaczenie, że jest najbliższą rodziną najbardziej ?niemych? ze wszystkich pacjentów.

Podsumujmy. 1) Nie wolno powoływać do istnienia, ani nawet wykorzystywać istnienia innej istoty ludzkiej do tego, aby zaspokoić najlepsze nawet i najbardziej wzniosłe ludzkie potrzeby 2) Nie wolno podejmować prób zaradzenia ludzkiemu cierpieniu posługując się instrumentalnie innym istnieniem ludzkim 3) Osoba ludzka zawsze musi być celem sama w sobie, nigdy zaś środkiem służącym do osiągnięcia najwspanialszego nawet celu 4) Żaden, najlepszy nawet cel, nie może usprawiedliwić złych moralnie środków służących do jego osiągnięcia.

Pełny tekst: http://dominikanie.pl/blogi/janusz_pyda_op/wpis,552,in_vitro.html