stronaoinvitro.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Zagrożenia dla kobiety - zespół hiperstymulacji jajników


Zespół hiperstymulacji jajników (ang. OHSS ? ovarian hyperstimulation syndrome) to schorzenie, które występuje  rzadko, ale może pojawić się u pacjentek "leczonych" z powodu niepłodności metodą in vitro. Pojawia się w następstwie pobudzania owulacji przy użyciu różnych hormonalnych preparatów (m.in. gonadotropin). W prawidłowym cyklu miesięcznym dochodzi z reguły do powiększenia jednego pęcherzyka w jednym jajniku, z którego uwalnia się podczas owulacji jedna komórka jajowa. W wyniku działania preparatów hormonalnych w jajnikach pojawia się w jednym cyklu wiele dużych pęcherzyków. A wraz z nimi torbiele i płyn w jamie brzusznej. Dochodzi do zaburzeń w układzie krzepnięcia i zaburzeń wodno-elektrolitowych.
U kobiet, którym podawana jest gonadotropina, mogą pojawić się silne bóle brzucha, obrzęki, duszności. Objawy te wynikają ze znacznego powiększenia jajników oraz gromadzenia się płynu w jamach ciała. Dolegliwości mogą stopniowo się nasilać, stanowiąc czasem nawet zagrożenie dla życia.

***


Krótki opis OHSS

Zespół hiperstymulacji jajników: patofizjologia, prewencja i postępowanie

Zespół hiperstymulacji jajników (OHSS ? ovarian hyperstimulation syndrome) jest najważniejszym krótkoterminowym powikłaniem leczenia niepłodności opartego na stymulacji owulacji. W patofizjologii zespołu udział biorą wazoaktywne mediatory wydzielane przez nadmiernie wystymulowane jajniki pod wpływem ludzkiej gonadotropiny kosmówkowej (hCG). OHSS charakteryzuje się powiększeniem jajników, zwiększoną przepuszczalnością naczyń krwionośnych, przemieszczeniem się płynów do przestrzeni pozanaczyniowej oraz ich następstwami. W praktyce wykorzystuje się cechy osobnicze pacjentek przed rozpoczęciem leczenia, jak również parametry odpowiedzi jajnikowej, aby móc przewidzieć ryzyko zespołu hiperstymulacji. Niemniej jednak współczesne metody mają niską wartość predykcyjną. U kobiet z grupy ryzyka wystąpienia tego powikłania stosuje się wyjściowo niższe dawki gonadotropin, bądź preparaty antagonistów gonadoliberyny i metforminę (u pacjentek z zespołem policystycznych jajników). W cyklach, w których doszło do nadmiernej stymulacji jajników, można odstawić iniekcje z gonadotropin do czasu uzyskania bezpiecznych parametrów odpowiedzi jajnika. Można również zamrozić wszystkie zarodki, unikając tym samym hCG w fazie lutealnej. Przerwanie cyklu stymulacji (całkowite uniknięcie ekspozycji na hCG) zapobiega wystąpieniu zespołu hiperstymulacji, ale często jest dla pacjentek propozycją nie do zaakceptowania. Wydaje się, że kabergolina poprzez swój wpływ na zwiększoną przepuszczalność naczyń, może być obiecującym lekiem wykorzystywanym w prewencji OHSS. Wszystkie pacjentki poddające się stymulacji owulacji powinny zostać poinformowane o objawach OHSS, jak również pouczone o konieczności ich zgłaszania. Łagodne przypadki zespołu hiperstymulacji mogą być prowadzone ambulatoryjnie, natomiast hospitalizacji i intensywnego nadzoru wymagają wszystkie kobiety z ciężkim OHSS. Powinno się u nich prowadzić bilans płynów, leczenie przeciwbólowe, a w niektórych przypadkach nawet paracentezę. Tromboprofilaktykę powinno się zapewnić wszystkim hospitalizowanym pacjentkom z zespołem hiperstymulacji.

Za: Prakash, Tulmy Karasu, Raj Mathur, www.elsevier.pl/store/article_file/1778/GIN_1_10_4_Zespół.pdf


***

Szokująca odpowiedzialność "inaczej" ?

Do państwowego Centralnego Szpitala Klinicznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w Warszawie trafiają pacjentki z powikłaniami po zastosowaniu kontrolowanej hiperstymulacji jajników, terapii hormonalnej będącej etapem zapłodnienia pozaustrojowego. Dzieje się tak dlatego, że ośrodki przygotowujące pacjentki do zapłodnienia in vitro nie przeprowadzają żadnych hospitalizacji związanych z ewentualnymi powikłaniami. Uchylanie się od odpowiedzialności za niepożądane skutki stosowania ryzykownych zabiegów i obarczanie hospitalizacją publicznych szpitali krytykują lekarze państwowych placówek ratujących pacjentki ośrodków in vitro.

Ośrodki specjalizujące się w zapłodnieniu pozaustrojowym zajmują się pacjentkami we wczesnym stadium ciąży. Potem kobiety trafiają pod opiekę przychodni czy szpitali publicznych, które zajmują się ich hospitalizacją w razie ewentualnych powikłań występujących najczęściej po terapii hormonalnej. Dzieje się tak dlatego, że kliniki in vitro hospitalizacją chorych kobiet w ogóle się nie zajmują.
Tymczasem, jak mówią lekarze, coraz więcej par decyduje się na przeprowadzenie niesłychanie obciążającej organizm kobiety stymulacji jajników.
W przypadku Prywatnej Przychodni Leczenia Niepłodności "Novum" pacjentki z powikłaniami m.in. po zastosowaniu stymulacji jajników trafiają do publicznych szpitali w Warszawie, w tym do stołecznego Centralnego Szpitala Klinicznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na Wołoskiej. Jak nas poinformowano na Oddziale Położnictwa i Ginekologii tej placówki, szpital przyjmuje kilka pacjentek rocznie z objawami zespołu hiperstymulacji jajników (ZHJ).
Niestety, po wielokrotnym odsyłaniu od jednej do drugiej osoby ostatecznie nie udzielono nam wczoraj informacji, czy placówka ma podpisaną umowę z "Novum" i ile pacjentek od nich szpital przyjmuje.

Co to jest ZHJ

Zespół hiperstymulacji jajników to schorzenie, które występuje bardzo rzadko, a może pojawić się u pacjentek "leczonych" z powodu niepłodności metodą in vitro. Pojawia się w następstwie pobudzania owulacji przy użyciu różnych hormonalnych preparatów (m.in. gonadotropin). W prawidłowym cyklu miesięcznym dochodzi z reguły do powiększenia jednego pęcherzyka w jednym jajniku, z którego uwalnia się podczas owulacji jedna komórka jajowa. W wyniku działania preparatów hormonalnych w jajnikach pojawia się w jednym cyklu wiele dużych pęcherzyków. A wraz z nimi torbiele i płyn w jamie brzusznej. Dochodzi do zaburzeń w układzie krzepnięcia i zaburzeń wodno-elektrolitowych.
U kobiet, którym podawana jest gonadotropina, mogą pojawić się silne bóle brzucha, obrzęki, duszności. Objawy te wynikają ze znacznego powiększenia jajników oraz gromadzenia się płynu w jamach ciała. Dolegliwości mogą stopniowo się nasilać, stanowiąc czasem nawet zagrożenie dla życia.
Leczenia polega na stałej obserwacji i zmniejszaniu dolegliwości zgłaszanych przez pacjentkę. W lekkich przypadkach pacjentki pozostają w domu, zgłaszając się na częste kontrole. W ciężkich przypadkach wymagana jest bezwzględna hospitalizacja polegająca na kilkutygodniowym leczeniu szpitalnym, co wiąże się ze ściąganiem płynów, uzupełnieniem białka i elektrolitów, a nawet z zabiegiem operacyjnym. Jeżeli doszło do poczęcia dziecka, istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia u niego powikłań. W wyniku hiperstymulacji zwiększa się też ryzyko nowotworu jajnika.

Co na to szpitale?

Czy "Novum" w jakimkolwiek stopniu rekompensuje leczenie swoich pacjentek publicznym ZOZ, nie wiadomo, bo placówka nie chce udzielać informacji na ten temat.
Pełni wątpliwości co do tej kwestii są jednak lekarze z warszawskiego Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny. Przed kilku laty również do tej placówki trafiały chore kobiety z powikłaniami po zastosowaniu in vitro.
- Takie pacjentki były u nas hospitalizowane często z ciężkimi objawami hiperstymulacji jajników. Były poddawane kosztownemu leczeniu, potem u nas rodziły dziecko, gdyż kliniki, które zachęcają do przeprowadzenia in vitro, same takiej opieki chorym nie zapewniają. Dlatego muszą ją przejąć publiczne szpitale - powiedział nam jeden z lekarzy szpitala. Dodał też, że w ten sposób realizuje się wkład państwa i publicznych pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia w zastosowanie in vitro.
Lekarze podkreślają jednak, że to zakład zajmujący się w końcu bardzo kosztownym procederem in vitro powinien być odpowiedzialny za leczenie wszelkich ewentualnych powikłań z tym związanych, a nie przerzucać ciężar opieki na państwowe ZOZ. Akcentują przy tym, że tylko w kontekście stałego mówienia "nie" dla in vitro można dyskutować o powikłaniach związanych z nim czy też o leczeniu jego skutków.

Za: http://www.eioba.pl/a/20yc/anna-ambroziak-publiczne-szpitale-ratuja-pacjentki-osrodkow-in-vitro#ixzz1WRDICXGy